Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Brewa

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Firma Brewa z Kalisza oferuje rozwiązania oparte o czyste i odnawialne źródła energii, specjalizując się w elektrowniach słonecznych (instalacje fotowoltaiczne). Wykonuje instalację systemów do zarządzania energią, wykorzystania oświetlenia LED, dobór odpowiedniej mocy ciepła, energii elektrycznej, pomoc w wyborze najtańszego operatora energetycznego. Stanowi 5-osobowy zespół i formalnie istnieje od lutego 2015. Na stałe współpracuje z nimi zespół wykonawczy, także 5-osobowy.

Poniżej relacja Macieja Borowiaka jednego z twórców firmy:

Szkolna edukacja to ciągłe ocenienie, klasyfikowanie, rywalizacja, nie jest istotne kim jeste-śmy, ale ile punktów zdobyliśmy, które zajęliśmy miejsce. Będąc na studiach biznesowych dowiadujemy się, że zwycięzca bierze wszystko, biznes to dżungla, liczy się zysk. Negocjacje win-win przedstawiane są jako ciekawostka, a nie naturalny proces współpracy z dostawcami czy odbiorcami. Liczą się techniki negocjacji, manipulacji, NLP itp.

Tym samym edukacja o której piszę, nie zostawia nam miejsca na zbudowanie poczucia własnej wartości, zaufania do siebie i innych ludzi.

Jako Polacy jesteśmy wychowywani w katolickiej tradycji wartości, niestety często źle rozumianej, bo religię, która promuje miłość i radość zastąpiliśmy umartwianiem. Jednakże, gdy mamy trochę szczęścia, trafimy na dobrych wychowawców, poczytamy Pismo Święte i inną literaturę to zaczynamy dochodzić do ciekawych wniosków, zastanawiamy się czym jest miłosierdzie, miłość, szacunek dla drugiej osoby.

Kończąc studia szybko możemy wpaść w sidła "excelowej" oceny, która totalnie odczłowiecza, ale takie właśnie są korporacje. Joel Bakan w książce Korporacja wyraża to tak:

Kłamie, kradnie i zabija bez cienia skruchy, o ile tylko służy to interesom akcjonariuszy. Przestrzega prawa tylko wtedy, gdy koszty przestępstwa przewyższają płynące z niego korzyści. Społeczna odpowiedzialność korporacji jest niemożliwa poza przypadkami, w których jest ona nieszczera.

Przez lata różne idee, filozofie, wartości pracują w nas, pytanie czy zostaną odkryte czy zdobędziemy się na odwagę, by żyć w prawdzie i żyć w opozycji do codziennego świata? Zostaniemy "frajerami", a co najmniej ocenieni jako mało przedsiębiorczy, jeżeli z każdej transakcji nie urwiemy 10 czy 20 proc. początkowej ceny. A przecież taka postawa wynika z założenia, że sprzedawca zawyża cenę, a nie oparł ją na uczciwej kalkulacji!

Dla mnie osobiście Chrześcijaństwo i prosta postawa Chrystusa są niezmiennie inspirujące. Szacunek, miłosierdzie, radość, wykorzystywanie swoich talentów, ciężka praca, zabawa. Skłamałbym, gdybym napisał, że zawsze się nią kierowałem i kieruję, ale napiszę prawdę jeżeli powiem, że codziennie o tym myślę. Religia i sport, który jest dla mnie bardzo ważny, niosą pewne wspólne posłanie — nie jest ważne, ile razy upadniesz, ważne, ile razy się podniesiesz.

Zawsze wierzyłem w ludzi. Działając w organizacjach studenckich kierowałem się przekonaniem, że ludzie są jak kamień, który należy lekko popchnąć i później już się sam toczy. Wielokrotnie to się sprawdziło.

Pracując w różnych firmach, a zawsze jako handlowiec, najczęściej byłem oceniany prostym systemem: "jesteś tak dobry, jak Twój ostatni miesiąc sprzedażowy". W każdej firmie stawałem się jednym z najlepszych handlowców, co nie było łatwe, gdyż jestem raczej maratończykiem — dosłownie i w przenośni — a nie sprinterem. Wiele się przez ten czas nauczyłem, lecz kosztowało mnie to również bardzo dużo zdrowia. Ostatnią firmę, w której pracowałem "odchorowywałem" przez blisko dwa lata.

Zawsze marzyłem i byłem pewny, że będę współtworzył organizację, w której szacunek zdobywa się przez wiedzę i swoją postawę, w której przyznanie się do błędu jest oznaką siły, a nie słabości.

Jestem przekonany, że nic nie dzieje się bez powodu. Poznałem 3 lata temu Karola Marczaka, który 1,5 roku temu został moim wspólnikiem. Znamy się krótko, ale rozumiemy jak byśmy się znali od piaskownicy. Bez wątpienia łączą nas podobne wartości. Ważna jest dla nas rodzina, drugi człowiek, uważamy, że zysk jest efektem ubocznym ciężkiej pracy. Chcemy stworzyć nie-powtarzalną, mówiąc kolokwialnie "fajną" organizację, czerpać przyjemność z tworzenia, dzielić się tym, wierząc, że nagroda przyjdzie później w konsekwencji naszej odwagi. Właśnie odwagi, bo pełne zaufanie do ludzi, w momencie, gdy inwestujemy cały swój majątek w jedno przedsięwzięcie, chyba tak można nazwać? Żeby było jasne, ciągle mam z zaufaniem problem, kosztuje mnie to dużo pracy i stresu.

W tym momencie muszę dodać, że my i Nasza Organizacja mamy szczęście do świetnych ludzi. Przychodzą do nas osoby, które szybko się aklimatyzują i oddają swoje serce firmie. Nie stworzyliśmy jeszcze pełnej hierarchii wartości, nie było na to odpowiedniego momentu. Ubiegły rok to była walka o każdy miesiąc, rynek był trudny. Wypracowaliśmy już jednak pewne zasady:

  • Od założenia firmy zakładaliśmy, że wcześniej czy później stanie się ona własnością wielu osób, na pewno tych, którzy dołączyli do nas i podjęli ryzyko, gdy było ono du-że, gdy mówiliśmy o świetlanej przyszłości, a nie o stanie faktycznym.
  • Członkowie zespołu są podstawą naszego działania, dlatego staramy się w nich inwestować poprzez szkolenia, finansowanie studiów podyplomowych, ubezpieczenia na życie itp. A zaczynaliśmy od jabłek i ekspresu ciśnieniowego.
  • Pracujemy nad EKOMANIFESTEM, m.in. będziemy chcieli współfinansować zakup roweru tym osobom, które planują dojeżdżać do pracy na nim.
  • Wszyscy zdecydowaliśmy płacić „dziesięcinę” z zysku netto na cele społeczne. Na przełomie roku wspólnie określamy na jaką działalność dobroczynną przeznaczymy te środki. Dbamy, aby nie było to działanie jednorazowe, ale takie, które naszym beneficjentom pozwoli zmienić perspektywę na ich życie, dać nadzieję. Uważamy, że najgorsze co może spotkać człowieka to brak perspektywy zmiany jego losu.
  • Od samego początku dbamy o dobre relacje z naszymi partnerami biznesowymi. Bardzo ważne jest dla nas, by płacić wszystkie faktury na czas.
  • Zaufanie do pracowników i współpracowników, jest podstawą naszej egzystencji.
  • By uniknąć kontroli stworzyliśmy standardy sprzedażowe i produkcyjne. Tworzymy jeszcze jeden — porządkowy — i mamy zamiar na tym zakończyć. Ponieważ jednak jesteśmy tylko ludźmi, tzw. "double check" bywa bardzo pomocny,
  • Każdy ma prawo do podjęcia decyzji, jeżeli jest w stanie wziąć za nią odpowiedzialność.
  • Przestaliśmy robić budżety. Podejmujemy decyzję inwestycyjną czy zakupową wtedy, gdy jest to konieczne.
  • Jeżeli chcemy by zespół był zespołem na dobre i na złe, każdy musi wiedzieć jaki jest stan finansowy firmy, nie tylko wtedy, gdy trzeba ciąć koszty, ale także wtedy, gdy firma kwitnie. Dla wszystkich jest więc dostępna informacja, ile zarobiliśmy, kto jest naszym dłużnikiem itp. Pod koniec roku ustalamy jaką część zysku możemy przeznaczyć na dodatkowe wynagrodzenia.
  • Nie mamy regulaminów pracy, w zasadzie więc każdy może przyjść kiedy chce i wyjść, gdy zakończy pracę. W praktyce jednak — co wynika stąd, że musimy się dopasować do rytmu dnia naszych dzieci, a także do rytmu pracy klientów — najczęściej pracujemy od 8:00 do 16:00.
  • Hierarchia jest uproszczona do minimum. Jest lider i specjalista-doradca. Przed kim odpowiada lider? Przed innymi liderami.
  • Każdy zespół handlowy składa się z dwóch osób, z których każda ma swoje cele sprzedażowe. Otrzymują też dodatkowy bonus, gdy wspólnie zrealizują te zadania, które sami wcześniej określą. Handlowcy wiedzą jaki jest koszt ich stanowiska i jaki miesięczny przychód muszą wygenerować, by firma mogła funkcjonować.

Osobiście uważam, że dział handlowy jest jak drużyna piłkarska, jeżeli nie można zdobyć Ligi Mistrzów (czyt. odebrać dużej premii) to ta motywacja jest niższa, lecz także sama praca traci ten "handlowy smaczek".

Jako autor tej wypowiedzi chciałbym być oceniony obiektywnie, bo samoocena jest zawsze subiektywna. Być może, gdy tę moją opowieść przeczyta któryś ze współpracowników, to powie, że często nie jest tak, jak piszę. Może jednak doda też, że się staramy, by tak było.

Kontakt

Maciej Borowiak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. +48 605 783 101