Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Tomas Sedlacek, Ekonomia dobra i zła — W poszukiwaniu istoty ekonomii od Gilgameusza do Wall Street, Wydawnictwo Studio Emka, Warszawa 2011

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Tomas Sedlacek był doradcą ekonomicznym prezydenta Vaclava Havla i członkiem Krajowej Rady Gospodarczej. Jego książka to filozoficzny esej na temat istoty ekonomii jako społecznej nauki o gospodarce, ale też jako drogowskazu dla działania ludzi i narodów.

Zaraz na początku książki autor tak formułuje swoje credo: W ekonomii chodzi w gruncie rzeczy o dobro i zło i ekonomię panujących między nimi relacji. Ekonomia polega na tym, że ludzie ludziom opowiadają o ludziach. (…) Postaram się pokazać, że do dziś dnia opowieści zawarte w mechanizmach ekonomicznych dotyczą w swojej istocie „dobrego życia” i są zrodzone z tradycji starożytnych Greków i Hebrajczyków. (…) Współcześni ludzie oczekują ? jak zawsze ? że ekonomiści im powiedzą, co jest dobre, a co złe.

I dalej: Rozumiemy ją (ekonomię, przyp. mój) jako naukę o relacjach międzyludzkich, które jedynie czasami można przedstawić za pomocą liczb; naukę zajmującą się nie tylko dobrami zbywalnymi, ale też i niezbywalnymi (przyjaźń, wolność, skuteczność, wzrost).

Pisząc w tym duchu Sedlacek obala też mit przypisujący Adamowi Smithowi autorstwo myśli, że podstawowym motorem działania homo economicus jest chciwość, czy też dążenie do zysku. Ci którzy szerzą ten pogląd zdaniem Sedlacka zapominają, że choć dziś Smith jest znany głównie ze swojego dzieła „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, to jego najważniejszy wpływ na ekonomię dotyczy spraw etycznych. Również zasada „niewidzialnej ręki” nie pochodzi od Smitha, bo można ją znaleźć już u Arystotelesa i Tomasza z Akwinu, a do dyskursu publicznego tak naprawdę wprowadził ją Bernard de Mandeville.

Wśród różnych dalece nieortodoksyjnych myśli, które Sedlacek umieszcza na stronach swojej książki, dla mnie najważniejszą jest odrzucenie bezwzględnego prymatu ekonomicznego wzrostu taktowanego jako stan naturalny, do którego należy dążyć. Odwołując się w tej mierze do kultury starożydowskiej Sedlacek pisze tak:

Obowiązek szabasu niesie ze sobą przesłanie, że celem tworzenia nie jest samo tworzenie, lecz ma ono swój koniec, punkt docelowy. Stanowi tylko proces, a nie cel. Cały Byt został stworzony tak, abyśmy mogli znajdować w nim odpoczynek, radość i ukontentowanie. Sensem tworzenia nie jest stworzenie czegoś nowego, lecz odpoczynek wśród tego, co współtworzyliśmy. A przekładając to na język ekonomii: celem użyteczności nie jest jej permanentne podwyższanie, lecz odpoczynek pośród dotychczasowych zdobyczy. (…) Dzisiaj znamy tylko osiąganie wzrostu dla samego wzrostu, a jeśli firmie lub państwu dobrze się powodzi, to nie jest powód do odpoczynku, lecz do osiągania jeszcze większej wydajności. (…) Obsesja na punkcie idei permanentnego wzrostu ogarnęła nas do tego stopnia, że gotowi jesteśmy złożyć w ofierze u jej stóp nasze niezadłużenie. I to nie tylko w czasach recesji i kryzysu, ale również w czasach stosunkowo przyzwoitego wzrostu gospodarczego. W ostatnich latach tak duża część wzrostu była osiągana na sterydach zadłużenia, że trudno mówić o produkcie krajowym brutto, a bardziej od produkcie zadłużenia brutto. Oszaleliśmy na punkcie wzrostu. Za bardzo nie wiemy, dokąd nas prowadzi, ale kompensujemy sobie tę niedogodność przyspieszeniem.